piątek, 28 marca 2014

Od Róży: Więcej niż się podejrzewa...

Chodziłam tak i się nudziłam.Cieszyłam się szczęściem brata ,bo w końcu umówił się z Tamy.Tak chodziłam aż spotkałam wilczycę.
-Witaj-powitała ją.
-Witaj-odpowiedziała mi.
-Bez zbędnego gadania,chcesz dołączyć do watahy?
-T-tak,chętnie.
-Jak masz na imię?
-Kitana, ty?
-Róża,dobra choć!
Poszłyśmy i przedstawiłam ją wszystkim.Opowiadałam jej o historii i ogólnie co tu się działo.
-Wiesz co?
-Nie,co?
-Wiem więcej niż ktokolwiek myśli.Wie o tym tylko mój brat,potrafię "czytać wilk".
-Co to znaczy?
-Wiem jaką wilk miał historię i znam wiele jego sekretów.
-Coo?!!
-Tak,wiem że mówią do ciebie Laana i że naprawdę nazywasz się Maffa oraz że znasz wszystkie żywioły.

Kitana?

Profil wilczycy Kitany



Imię: Kitana lub Laana (Laana oznacza "przeklętą" więc używają go raczej wilki które za mną nie przepadają)
Wiek: 2,5
Płeć:samica
Charakter: Kitana jest bardzo żywiołowa. Wygląda na surową i wredną waderę lecz tak nie jest a przynajmniej nie do końca. Czasem jest porywcza, stanowcza, uparta. Jednak pod skorupą losu kryje się zabłąkana, niespokojna i niespełniona wadera. Szczera i szanowana. Jeśli wywołasz na jej pysku uśmiech to się ciesz, bo możliwe że więcej tego nie zobaczysz. Raczej jest cicha, samotna. Jest strasznie uparta i nie odejdzie do póki nie znajdzie odpowiedzi na dane pytanie lub sytuację. Dla szczeniąt jest miła i spokojna. Dla innych wilków potrafi być wyrozumiała i pomocna.
Partner: Ha, kto zechce "przeklętą"?
Historia: Cóż, zaczęło się daleko stąd. W Górach Równowagi. Żyła tam spokojnie pewna wataha. Wataha Równowagi Żywiołów. Żyła spokojnie ale do czasu. Pewna wadera urodziła w nocy samiczkę. Gdy matka małej zasnęła, ta nie wiedząc co ją czeka, wyszła przed jaskinię i spojrzała prosto na księżyc. To ją prawie oślepiło ale mała była na tyle silna żeby wytrzymać światło księżyca. Jeden z bogów zdenerwował się, że taki szczeniak który nie ma ważnego pochodzenia tak bezczelnie spogląda prosto na księżyc. Bóg był tak złośliwy, że przeklął małą. Skoro każda rodzina w jej watasze miała dany żywioł była jakaś równowaga. Klątwa polegała na tym, że mała mogła władać wszystkimi żywiołami ale skoro była niedoświadczona to także niszczyła wszystko co popadnie, nawet niechcący. Więc kiedy waderka wróciła do mamy zasnęła nieświadoma swojej klątwy. Rano, matka małej pochwaliła się swoim dzieckiem. Kiedy Rada Starszych robiła szczeniakowi test na żywioł okazało się, że mała ma wszystkie. Rada była oburzona. Zrobili głosowanie i wataha orzekła, że nie chcą takiego mieszańca w watasze, bo to tylko zburzy równowagę żywiołów. Więc postanowiono, że mała zostanie wyrzucona z watahy jak tylko osiągnie wiek 1 roku. Początkowo jej matka była przeciwna pomysłowi ale z czasem kiedy inne matki miały "normalne" dzieci jej córka rosła i niszczyła coraz więcej. Matka nawała ją Maafa co oznaczało "żywiołowa" ale to imię szybko zanikło. Wataha nazywała waderke Laana czyli "przeklęta". Inne szczeniaki nie bawiły się z Laaną bo ich matki bały się, że Maffa je zabije. Od tej pory mała zrobiła się nie czuła i wredna. Opuściła watahę szybciej, niż to było postanowione. Przestała używać imienia Maffa i przedstawiała się tak, jak ja nazywali w znienawidzonej watasze. Zamieszkała daleko od Gór Równowagi i uczyła się tylko 2 żywiołów. Magii i Natury. Mieszkała sama i nikt jej nie przeszkadzał. Kiedyś, w okolice jej domu wprowadziła się szczęśliwa rodzinka wilków. Laana nie chciała na to patrzeć bo to wywoływało w niej ból. Uciekła po raz kolejnymi. Uciekła przed uczuciami. Po wielu potyczkach z różnymi stworzeniami natrafiła na kilka wilków które były watahą. Postanowiła, ze dołączy do nich bo ma już dość ucieczek. Przedstawiła się jako Kitana bo i tak wolała to imię niż Laana ale powiedziała wilkom jak na prawdę ma na imię.Została z nadzieją, że ktoś jeszcze okaże jej miłość w tym świecie.
Rodzina: Nie obchodzi mnie, już nie...
Szczeniaki: Brak
Ranga:Nauczyciel, stara się o Doradcę
Pozycja:
Żywioł: Ziemia-kryształ
Umiejętności: Potrafi stworzyć kryształ, który będzie miał moc obrony przed przeciwnym żywiołem, np.: Masz kryształ ognia więc moc wody cię nie zrani i na odwrót.
Właściciel: keiraKD

czwartek, 20 marca 2014

Od Warrior'a: Spacer z Tamany.

Cieszyłem się że Tamy zgodziła się pójść ze mną na spacer.Przeszliśmy przez całe tereny watahy. Rozmawialiśmy o wszystkim co możliwe,opowiedziałem jej o niektórych nadzwyczajnych zwierzętach które tu mieszkają.Było po prostu cudownie.Na koniec odprowadziłem ją do jaskini.Kiedy wracałem do mojej oczywiście:
-No i jak tam mój amorze?-powiedziała złośliwie Róża.
-Normalnie-odpowiedziałem poważnie.
-Ciekawe udało mi się was wyswatać.Jakbyś nie zauważył już wcześniej wpadłeś jej w oko!
-Serio?
-No tak,jeszcze jak byś nie był ślepy bardziej niż kret!-krzyknęła ze śmiechem.
-Wracaj do siebie-powiedziałem lekko zdenerwowany.
-Nie gorączkuj się tak już spadam.
To był już wieczór więc poszedłem spać.

wtorek, 18 marca 2014

Profil wilczycy Lucy



Imię:Lucy
Wiek:2 lata
Płeć:samica
Charakter:cicha,rządna wrażeń,radosna,odważna,opanowana(choć zdarzają się przełomy),nie daje się łatwo sprowokować,czasem potrafi być romantyczką,ale nie chce jej się angażować w żaden związek,skryta w sobie,samotniczka.
Partner:nie śpieszy jej się i nie przepada za zobowiązaniami.
Historia:Nigdy nie należałam do żadnej watahy.Za przyjaciela miałam siebie i tylko siebie.Długo nie spotykałam innych wilków.Rodzice?Nie pamiętam ich.W końcu natknęła się na mnie Róża i zaprosiła do watahy.
Rodzina:nie pamiętam żebym kogoś miała
Szczeniaki:brak
Ranga:Muzyk
Pozycja:Omega
Żywioł:woda,tornado,wiatr
Umiejętności:tworzenie tornada,wywoływanie burzy,włada wiatrem.
Właściciel:Kler...

środa, 12 marca 2014

od Kery:

Padła mi na ziemię przed nosem.Wypuściłam głośno powietrze i spojrzałam na martwego stwora.Trup i nic więcej...pomyślałam.Naglę ziemia opuściła się w dół na swoje miejsce,a stwór rozpłyną się w...mgłę?To w co zamienił się potworek poleciało w stronę gałęzi drzewa.
Znów spojrzałam na Tetsumi i westchnęłam głośno:
-No to trzeba posprzątać...
Zarzuciłam sobie waderę na kark i ruszyłam w stronę z, której przyszłyśmy.Z nieprzytomną wilczycą za bagaż powędrowałam przed siebie nawigując się zniszczonymi przez siebie roślinami.
Po paru godzinach marszu Tetsumi zaczęła mi ciążyć.Odłożyłam ją więc na chwilę i wskoczyłam na drzewo.Rozejrzałam się dookoła.Tym razem widziałam tamtą górę nie pamiętałam jej położenia wględem jaskiń,ale przynajmniej wiedziałam,że całkiem nie zboczyłam z kursu.
Zeskoczyłam i dopiero wtedy ogarnęłam towarzyszącą mi gammę.Na starcie chciałam się oddalić od tamtej polany.Teraz otarłam wilczycy zalany krwią pysk.Właściwie to go skrobałam bo krew zdążyła zaschnąć.Nie dokończyłam jednak roboty bo nie było to aż tak istotne.Sprawdziłam jeszcze czy sobie czegoś nie złamała po czym ruszyłam w dalszą drogę.
Słońce już zachodziło i robiło się nieco chłodniej...Nie żeby mi to przeszkadzało...
Otoczyłam mały kawałek ziemi kamieniami i piachem by nie zająć lasu ogniem i rozpaliłam ognisko.Waderę położyłam po przeciwnej stronie ognia i położyłam się.Ułożyłam głowę na glebie wpatrując się w płomienie.
Mijały godziny...Robiłam już różne rzeczy by zabić czas...droczyłam się z przechodzącym obok jeżem,gryzłam patyk,bawiłam się ślimakiem i wierciłam się.
Myślałam już,że skonam z nudów,aż w końcu usłyszałam ciche kichnięcie.Odwróciłam się w stronę Tetsumi.Wilczyca powoli usiadła po czym rozejrzała się.W końcu jej wzrok powędrował w moją stronę i zatrzymał się.Przez chwile panowała cisza którą przerwałam bu rozluźnić nieco atmosferę:
-No księżniczko.Dobrze ,że wstałaś bo już miałam księcia szukać.-nie był to jednak wesoły ton bo domyślałam się iż to nienajlepszy moment na moje żarciki.No przynajmniej dla niej...

Tetsumi?Co teraz?(sory za długość)




niedziela, 9 marca 2014

Od Tetsumi: Walka z potworem

Byłam wściekła. Coś takiego nie będzie mi przeszkadzało! Potwór spojrzał na mnie i wydobył z siebie skrzek.
-Zamknij się wreszcie!-powiedziałam i użyłam kryształowej zbroi. Następnie rzuciłam się na niego. Ten odepchnął mnie więc powtórzyłam atak. Znów zostałam odepchnięta tyle, że z mocniejszą siłą.  Z mojego pyska wypływała krew.
-Zaczynasz coraz bardziej mnie wkurzać!-krzyknęłam. I znów rzuciłam się ku niemu.  Tym razem udało mi się wgryźć. Wbiłam w potwora pazury, a ten wyjąc z bólu odepchnął mnie.  Ja wtedy jednak zahaczyłam o niego pazurami. Odepchnął mnie na tyle mocno, że pociągnęłam po jego ciele ranę. Wpadłam na jakąś skałę, a moja kryształowa zbroja rozbiła się. Splunęłam krwią i wstałam na nogi.
-Tetsumi opanuj się!-usłyszałam głos jakiejś wilczycy. Nie do końca wiedziałam, jak ma na imię.
-Nie mów mi co mam robić!-warknęłam gniewnie i znów rzuciłam się na potwora. złapał mnie swoją wielką łapą, a gdy chciał zanurzyć mnie w jego paszczy użyłam całej swojej siły i otwarłam jego łapczysko po czym ugryzłam go w kark. Padł nie żywy. Zobaczyłam wilczyce która wyglądała na zdziwioną i nieco przerażoną...Ale najwyraźniej próbowała to ukryć. Zaraz to...Kery! Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę z tego co się stało. Czułam, jak całe moje ciało przeszywa okropny ból. Znów...Wpadłam w furię. Czemu? Myślałam, że potrafię nad tym panować...
-Ja...Nie chciałam żebyś to ujrzała...-powiedziałam po czym zemdlałam.

Kery co dalej?
od Kery:To...coś

Obie stanęłyśmy sztywno nasłuchując.Przez chwilę ''słyszałam,, tylko ciszę.Potem powietrze ponownie przeszył tamten wrzask.Poczułam jak sierść na karku mi się jeży.Odruchowo pochyliłam się i nieco rozszerzyłam łapy by nabrać bardziej stabilnej postawy.Tetsumi stała jednak wyprostowana.Podeszłam do niej powoli i spojrzałam jej w oczy.Tęczówki były teraz jak małe wysepki na morzach białek.Wpatrywała się w niebo.Szturchnęłam ją.Potrząsnęła głową, po czym wyjrzała z jaskini.Powoli się do niej zbliżyłam.
Łopot skrzydeł był co raz głośniejszy.Bez zbędnej zwłoki pomknęłam przed siebie nie sprawdzając nawet czy Tetsumi mi towarzyszy.Nie że się bałam.Po prostu staram się przeżyć choć szczerze mówiąc jestem potwornie ciekawa tego stwora.
Wskoczyłam na gałąź jednego z drzew i skacząc na kolejne co raz to wyżej położone wyskoczyłam na chwile ponad korony.Przez ten moment nie zdążyłam jednak niczego zobaczyć.Gdy dotarłam na polanę z tym dziwnym drzewem ziemia się pode mną zatrzęsła.Tetsumi stała za mną i rozglądała się dookoła.
Wtedy ni z tego ni z owego spory kawał ziemi na którym stałyśmy wystrzelił do góry.Nie unosił się rzecz jasna w powietrzu bo sprawdzałam.
Naglę z nieba spadło cielsko jakiegoś stwora.Bardzo cudacznego stwora...Był ciemno szary,pokryty (jak sądzę)śliską i wilgotną skórą,pozbawiony oczu,wielkości ....em...no może nieco większy od jabłoni.Pysk był taki jak walec(chodzi o figurę geometryczną),ale nie idealnie prosty,a za to pomarszczony i pozbawiony oczu.Uszy były jak u nietoperza,a z miejsca na którym ja mam nos sterczały sumie wąsiki.Były też małe otwory,które robiły chyba za nozdrza.Pysk był nie taki jak u wilka tylko taki...no...chyba można to sobie wyobrazić sądząc po krztałcie pyska.
Wrzask jak u jakiegoś olbrzymiego ptaka rozległ się dookoła,a otwarta paszcza ukazała kilka rzędów ostrych trójkątnych zębów,co więcej dziąsła tak jakby się obracały po ściankach pyska.
Warknęłam głośno.
-To raczej ci nie pomorze-mruknęła.
-Wolę warczeć  niźli siedzieć cicho kiedy ktoś pluje mi w pysk-sparowałam ocierając ramię z paru większych kropel.
Stworek podszedł bliżej na swoich dwóch masywnych i nieproporcjonalnie długich nogach co parę kroków podpierając się ogromnymi skrzydłami robiącymi za przednie kończyny.Znowu wrzasną.
-A bujaj się!-rzuciłam spoglądając na wroga z pogardą i pewnością siebie.
Stwór przez chwilę się nie ruszał jakby zrozumiał,ale po chwili znów wrzasną i rzucił się ku nam otwierając szeroko paszczę.Uskoczyłyśmy na dwie strony.Tetsumi warknęła gniewnie i skoczyła do gardła potworkowi.Ten jednak uskoczył,a ona wylądowała w miarę stabilnie.
-Szajbuska...-mruknęłam pod nosem.
Nawet jeśli to usłyszała to zignorowała mnie.Utworzyła tylko kryształową tarczę i natarła na stwora.
-Powodzenia życzę-powiedziałam cicho i sucho.
Potwór opuścił głowę i zmiażdżył kryształ w pysku.W waderze zaszła naglę jakaś zmiana...Dopiero teraz to spostrzegłam...Wcześniej była chyba bardziej opanowana,ale co miała robić stać bezczynnie?
Ja nie mieszałam się na razie w walkę.Chciałam,ale coś mnie powstrzymywało.Nie wiem co...jakieś złe przeczucie.Po kilku nieudanych atakach Tetsumi warknęła głośno i....tak jakby...zdziczale?(nie wiem jak inaczej to opisać)Dość tego...pomyślałam i podkradłam się za ,,plecy'' potwora.Skoczyłam na niego i wgryzłam mu się w ramię skrzydła.Ten wrzasną i zaczą się miotać.Zeskoczyłam więc.
Obejrzałam się na Tetsumi.O nie...

Tetsumi?

sobota, 8 marca 2014

Od Tetsumi: Warta

Stałam na warcie. Co jak co, ale rozkazy wypełniać umiem. Stałam więc spięta i patrolowałam wzrokiem teren. Tajemnicza mgła opadała, jednak dalej mogłam dostrzec tylko mały obszar nas otaczający.  Na razie było spokojnie. Nie odczuwałam potrzeby snu. Objęcie przeze mnie wart w tej chwili to mój obowiązek, a w moim przypadku potrzeba wykonania rozkazu przewyższa wszystkie inne. Moja warta minęła spokojnie...Tak właściwie po co budzić Kery? Przecież dam radę sama! Nie czuję jeszcze zmęczenia więc...Tak! Jak to mówi przysłowie ,,Chcesz coś zrobić dobrze to zrób to sama"  czy jakoś tak. Zaraz...Postawa! Sztywna postawa, jak to się stało, że na chwilę się rozluźniłam? Coś mogło wtedy zaatakować! Stałam tak jeszcze, aż do świtu. ,
-Noc była spokojna...Zbyt spokojna.-zaczęłam mamrotać pod nosem. Czułam jakby było w tym wszystkich coś podejrzanego.-Może by zagłębić się w ten las...Nie! Nie mogę dać za wygrane ciekawości! Mam stać na warcie i...-nagłe moje oczy zaczęły się zamykać. Od razu jednak je otwarłam.-Czy ja...Jestem zmęczona? Tylko po jednej nocy? Co się ze mną dzieje? Muszę po prostu wykończyć się treningiem gdy wrócimy do watahy. To znaczy...Jeśli wrócimy.-powiedziałam sama do siebie. Po chwili wstała Kery.
-Stałaś na warcie całą noc?-zaczęła pytać.
-Tak.-odpowiedziałam, jak zawsze moim bez uczuciowym głosem. Nagle coś poczułam...Chęć walki. -Coś ogromnego jest blisko-powiedziałam cicho.
-Co tam mamroczesz?-spytała ponownie. Co zrobi gdy pozna prawdziwą mnie? Atak na nią mogła odebrać jako zwykłe zdenerwowanie bo jest członkiem watahy i moja świadomość podpowiadała mi, że nie mogę nic zrobić...Ale jeśli ponownie spotkamy bestie nie dam rady się opanować.
,,Chcę walczyć"-usłyszałam głos w mojej głowie. Zacisnęłam łapę.
,,Nie mogę tego teraz zrobić"-powtarzałam wciąż w myślach. Nagle usłyszałyśmy dziwnym dźwięk. I ja i Kery wiedziałyśmy co to oznacza.

Kery?

piątek, 7 marca 2014

Od Tamany: Najlepszy dzień ŻYCIA

Tego co czułam nie dało się wyrazić słowami. Miałam ochotę skakać ze szczęścia ale powstrzymało mnie stanowcze spojrzenie Róży.
"Elegancko i spokojnie" powtórzyłam w myślach nauki wilczycy i odpowiedziałam z uśmiechem.
-Z wielką chęcią się z tobą umówię.
Dosłownie czułam jak Warriorowi spada kamień z serca.
-Świetnie!- odparł odwzajemniając uśmiech.- To do wieczora!
Wilk wesołym krokiem poszedł w stronę legowisk. Gdy tylko zniknął nam z oczu pisnęłam ze szczęścia.
-A nie mówiłam?- powiedziała z uśmiechem Róża i również poszła.

Wieczorem podszedł po mnie do mojej jaskini.
-I jak? Gotowa?- spytał.
-Tak- odparłam i poszłam za wilkiem.

Warrior?
od Kery:No nie powiem...ciekawe...

-Tak, tak. Będzie jeszcze zabawniej gdy coś nas pożre prawda? Jak chcesz wrócić?-spytała.
Rozejrzałam się po czym wskoczyłam na najbliższe drzewo.Z tego co pamiętałam to gdy biegłam za Shade widać było jakąś górę...Teraz natomiast jej nie widziałam Przecież nie mogłyśmy się aż tak oddalić...pomyślałam.Wokół była gęsta mgła ,a gdy zaczęłyśmy te przepychankę było słoneczne południe.
Zeskoczyłam z drzewa.
-I jak?
-Kiepsko...Nic nie widać.Wszędzie mgła,ani śladu czegoś charakterystycznego.
Wskazała mi tylko łapą na polanę nieopodal.
Wyszłyśmy z lasu i rozejrzałyśmy wokół.Na środku stało wielkie drzewo.Coś w rodzaju dębu.Olbrzymie...Co więcej pomiędzy jego gałęziami krążyła taka jakby szara mgła.
-Na pewno nie było go tu wcześniej-wymamrotałam wpatrując się w gruby konar-Zanim spotkałam Shade wielokrotnie byłam w okolicach waszej watahy i na jej terenach ,ale nigdy go nie widziałam...
Rozejrzałam się i spostrzegłam że mgła nad lasem zrobiła się szarawa i jeszcze bardziej gęsta.Podeszłam powoli do drzewa.Wyciągnęłam łapę ku pniu i..i..Nie wiem co właściwie się stało na ułamek sekundy zapomniałam kim jestem.Warknęłam głośno odskakując.W tej krótkiej chwili podczas której to się stało miałam wrażenie że odczuwam cudzą świadomość.Odwróciłam się do Tetsumi,stała nieruchomo i patrząc w niebo.Mgła otoczyła już całą polanę.Układała się jakoś dziwnie...Środek polany i obszar wokół był przejrzysty.Podeszłam do wadery.
-Co jest?
Wskazała mi tylko na cień poruszający się gdzieś wysoko nad chmurami.Było to najwyraźniej jakieś duże latające zwierze.Powoli zniżające lot.Tetsumi ostrożnie poruszyła łapą stawiając ją parę centymetrów w bok.Natychmiast rozległ się gardłowy ,nieco bulgoczący wrzask oraz hałas łopoczących skrzydeł.Spojrzałam w górę.Coś mokrego skapnęło mi na kark,ale nie zdążyłam sprawdzić co bo wilczyca szturchnęła  mnie.Popędziłyśmy w stronę przeciwną do tej którą przybyłyśmy.Wbiegłyśmy do lasu.Usłyszałam łopot skrzydeł tuż nad nami.Przyśpieszyłam wyprzedzając nieco Tetsumi i nakazałam drzewom nad nami osłonić szczelnie gałęziami ścieżkę.Potem wadera zrównała się ze mną i jednocześnie ostro skręciłyśmy w lewo.Ukryłyśmy w zaroślach i wstrzymałyśmy oddech.
Jeszcze przez chwilę słyszałam hałasy i wściekłe wrzaski aż ścichły.Powoli zaczęły się oddalać ,a my pozwoliłyśmy sobie na zaczerpnięcie powietrza.Po chwili dyszenia odezwałam się szeptem:
-Tetsumi?
-Tak?
-Możesz zdjąć mi to lepkie coś z karku?
Wilczyca zerwała liść paproci obok i zgarnęła mi to,,coś'' i pokazała.
-To ślina?-spytałam po chwili.
Wzruszyła ramionami.
-Nie jestem pewna...Cyba raczej śluz...
-Taki jak u ślimaka lub żaby?
-Tak,ale ma inna konsystencję.
Wyrzuciła liść ze śluzem i wyruszyłyśmy na poszukiwanie lepszego schronienia.Na szczęście udało nam się znaleźć jakąś jaskinię.Chyba niedźwiedzią,ale lokatora nie było.
Powoli robiło się ciemno.Umówiłyśmy się,że dla bezpieczeństwa będziemy zmieniać się co parę godzin.Pierwszą wartę wzięła Tetsumi.

Dopiszesz coś?

wtorek, 4 marca 2014

Od Warrior'a: Jak by to nazwać...

No cóż wpadłem na Tamy.Była jakoś zdenerwowana nie wiem czemu.
-Tamany właśnie cię szukałem.
-Naprawdę?-spytała zdziwiona
Wtedy obok mnie przeszła Róża i syknęła:
-Spytaj ją albo jej powiem!
Jak by jej  to powiedzieć nie miałem pojęcia jakby zrobić.Pomyślałem spytam ją i tyle najwyżej odmówi.
-No więc Tamy,nie chciałabyś pójść ze mną wieczorem nad wodę?

Tamany dokończ to.
Od Tamany: Pomoc Róży

Byłam zdenerwowana. Trzęsły mi się łapy i szybko oddychałam. Róża przewróciła oczami.
-Nie przejmuj się! To przecież mój brat. Czekaj...- zatrzymała mnie i przygładziła łapą parę moich niesfornych kosmków.
Poszłyśmy dalej. W końcu trafiłyśmy na Warriora. Gadał z Picallem.
-To twoja szansa!- ucieszyła się Róża.
-Czekaj, ja...- nie dokończyłam bo Róża popchnęła mnie i wpadłam na Warriora. Prawie stykaliśmy się nosami.
-Och...cześć Warrior- wydusiłam.
-To ja może nie będę wam przeszkadzał- powiedział figlarsko Picallo i poszedł sobie.
Zawstydzona cofnęłam się.
-Coś się stało?- spytał pogodnie Warrior.
-Nie nic, tylko...- nie miałam pojęcia jak z nim gadać.
Nagle zauważyłam, że w krzakach za plecami Warriora Róża dawała mi jakieś niezrozumiałe znaki łapami. Warrior chyba zauważył gdzie się gapie i obejrzał się. Róża w ostatniej chwili dała nurka w krzaki.
-Coś się chowa w krzakach?- spytał zaniepokojony.
-Nie!- powiedziałam troszkę za głośno i poprawiłam się:- To znaczy...wydawało mi się że widzę tam całkiem ładną sarnę ale chyba mi się przywidziało.
Uśmiechnęłam się zakłopotana. Z ruchów pyska Róży (nadal ukrywającej się za plecami Warriora) wyczytałam znane mi zdanie: "Ogarnij się dziewczyno!"

Dokończysz Warrior? A może Róża coś chce dodać?

poniedziałek, 3 marca 2014

Od Tetsumi:

Niewiele minęło odkąd trafiłam do watahy. Nigdy bym się nie zgodziła, ale są to przeprosiny za to co zrobiłam Róży, a ona i tak mianowała mnie gammą...Jednak nie mam czasu na jakieś przyjaźnie! Muszę trenować by być silniejsza i służyć watasze do końca życia. Gdy rozmyślałam idąc przed siebie nagle z drzewa zeskoczyła jakaś wilczyca i wylądowała obok mnie.
-Ciebie jeszcze nie widziałam! Świetnie, jak się niby nazywasz?-zapytała mnie.Nie umiem określić jej tonu, ale było po nim widać, ze ma mocny charakterek.
-Tetsumi-odpowiedziałam bez barwnym głosem co było dla mnie normalne i poszłam dalej. Wilczyca ruszyła za mną.
-Nie interesuje cię, jak ja się nazywam?-spytała.
-Niezbyt.
-Haha jesteś z tych które nic nie obchodzi? Dla twojej wiadomości mam na imię Kery. Raczej mnie zapamiętasz gdy ujawnię cały mój charakter.
-Rozumiem.
-Właśnie jeszcze jedno pytanie.-moja cierpliwość zaczynała się kończyć. Sam jej głos był denerwujący!
-Tak?-zapytałam jednak spokojnie.
-Dla pewności jesteś wilkiem czy pawiem?-spytała śmiejąc się. Jak ja nienawidzę mojego ogna. Miałam wtedy ochotę...Nie o czym ja myślę!? Obiecywałam sobie, ze będę służyć watasze, a ona też do niej należy!
-Wilkiem. Szczerze powiedziawszy sama nie wiem czemu mój ogon jest taki odmienny.
-Nie mogę uwierzyć! Umiesz jednak odpowiedzieć więcej niż jednym słowem!-robiłam się wściekła choć nie było po mnie tego widać.
-Jeśli chcesz być z dala od kłopotów zostaw mnie.
-Haha, ale się boje! Co taki ktoś może mi zrobić!?-nie mogłam się opanować i rzuciłam się na nią. Ona odepchnęła mnie i powtórzyła mój atak. Wtedy ja ją odepchnęłam. To trwało jeszcze chwilę.
-Zaraz...-zatrzymałam ją.-Gdzie my jesteśmy?-nie miałam pojęcia co to za miejsce! Nie panikuj byłaś przygotowana na gorsze...
-Bo ja wiem? Ale z tego widzę nie jesteś już tak bardzo opanowana!-zaśmiała się.
-Rozumiesz, że się zgubiłyśmy!?
-No i co z tego? Jest zabawnie!
-Tak, tak. Będzie jeszcze zabawniej gdy coś nas pożre prawda? Jak chcesz wrócić?-zapytałam już spokojniejszym głosem. Świetnie akurat z nią musiałam tu utknąć! Opanuj się...Nie kogo ja oszukuję? Gorzej być chyba nie może.

Jakieś mądre pomysły Kery?
Od Róży: Ty się już o to nie martw

-Moja droga nie martw się o takie rzeczy.
-Naprawdę?-spytała nie pewnie.
-No halo! To w końcu mój brat!
-Masz rację...
-Wiem że mam doradzę ci jak uwieść mojego brata.
-Serio to zrobisz?-spytała odrobinkę pewniej.
-Nawet nie wiesz ile czekałam aż jakaś wilczyca go polubi.Więc pomogę ci.
-Naprawdę tyle czekałaś?-zapytała.
-Moja droga ty się o to już nie martw,zostaw to mnie jeszcze zrobię tak że będzie się ślinił na twój widok i rumienił jak będzie z tobą rozmawiał.
-Aż tak mi pomożesz?
-Przejdźmy od słów do czynów i weźmy się do roboty!
-Dobrze.
-Jak coś wiem kiedy chodzi o władzę,a kiedy się zakochasz.
-Okej.
Zabrałyśmy się do roboty.Nauczyłam Tamy kilku gestów,słów i innych tego typu rzeczy które jej pomogą.
-Dobra czas na wasze spotkanie!

Tamy jesteś na to gotowa?
Od Tamany: Delikatna sprawa

-O...cześć Róża- przywitałam się nieśmiało.
-Cześć Tamy- odparła wesoło Róża.- Coś się stało?
-Ja...nie, nic.
Wilczyca chyba nie za bardzo mi uwierzyła.
-Ej, przecież widzę że coś cię trapi!- upierała się.
Obejrzałam się niepewnie. Już miałam powiedzieć gdy nagle obok przeszedł Warrior.
-Cześć dziewczyny!- powiedział wesoło i poszedł dalej.
-Cz-cześć- odparłam niepewnie.
Gdy tylko zniknął za rogiem Róża uśmiechnęła się złośliwie. Już wiedziałam że zauważyła.
-Aaaa...więc o to chodzi- rzuciła z uśmiechem.- Ty się bujasz w...
-Cicho!- pisnęłam i znowu się obejrzałam.
-Weź przestań! To nic wstydliwego. Podejdziesz do niego i po prostu mu powiesz.
-Ale on jest przecież alfą!- powiedziałam.- Co jak pomyśli że mi chodzi tylko o władzę?
-Dziewczyno ogarnij się!- parsknęła żartobliwie wilczyca.
-A...mogłabyś mi pomóc?

Róża, poradzisz coś?
Od Róży: Nie ma to jak złośliwy charakterek...

Dołączyła kolejna nowa wilczcyca. Któż by się dziwił w watasze są tylko dwa basiory.
-No witam szanowną panienkę-Odpowiedziałam złośliwie
Nic nie odpowiedziała i położyła się na jakimś dębie.Ja i mój charakterek na to jej pozwoliliśmy.Poszłam za nią i wskoczyłam na drzewo zrzucając ją tym samym stamtąd.
-Ej patrz gdzie skaczesz!-krzyknęła wilczyca.
-Podziękuje nie mam ochoty-rzecz jasna odpowiedziałam.
-No proszę widzę ktoś podobny do mnie-Powiedziała.
-No a jakże by inaczej-Tym razem ja powiedziałam.
-Haha! Bardzo śmieszne-powiedziała wkurzona wadera.
-Jak ci się chce możesz jeszcze być drugą deltą w tej watasze mogą być dwie.
-Chyba chce.A co?
-Bo drugą ja wybieram,natomiast pierwszą mój brat.
-A czemu mnie chcesz wybrać?-spytała wdrapując się na drzewo.
-Bo dawno nie widziałam żeby ktoś był podobnie złośliwy do mnie.Chyba się dogadamy-Powiedziałam śmiejąc się i tym samym zlatując z drzewa.
-Kto by pomyślał teraz ty zleciałaś!-krzyknęła śmiejąc się.
-Życie-powiedziałam też się śmiejąc.
No cóż potem poszłam się przejść ale wpadłam na Tamany.

Coś ode mnie chciałaś Tamany ?

Postanowienie

Postanowione zostało to że będą dwie delty nie obchodzi mnie już głosowanie obie będą miały tę pozycje żeby mi nie dyskutowały.Wiem że i tak się nie cierpią z przyczyny która zostanie między kilkoma wilkami i nie wyjdzie dalej.Obie macie rangę delty i proszę więcej nie dyskutować.

                                               Wasze rodzeństwo Róża i Warrior.

Wrzucone trochę ze spóźnieniem

Od Shade: Wkurzanie wkurzającej wilczycy.

Udało mi się w końcu dotrzeć do terenów watahy. Ten las już znałam. Droga była nudna aż do pewnego momentu...
Niespodziewanie zderzyłam się w biegu z jakąś wilczycą. Nie należała do mojej watahy.
-Patrz jak leziesz!- warknęła pokazując zęby.
-Po pierwsze- odparłam- nie mówi się "leziesz" tylko "idziesz", a po drugie masz wielkie braki w kulturze osobistej.
-Nie pouczaj mnie- burknęła ostrzegawczo nieznajoma.
-Bo co?- zapytałam ironicznie.- Pobijesz mnie?
Wilczyca znowu warknęła i skoczyła na mnie. Ja jednak zrobiłam unik i nieznajoma zaryła nosem w ziemię.
-I jak?- spytałam.- Smakuje ci glina?
Wadera znowu na mnie skoczyła. Efekt był podobny tylko że tym razem wpadła w krzaki.
-Oj oj- pokręciłam głową z niezadowoleniem.-Inteligencja chyba nie jest twoją mocną stroną, co?
Tym razem chyba przesadziłam.
Wilczyca zerwała się z miejsca i pobiegła na mnie. Ale mam pewną przewagę. Ja jestem u siebie, ona nie zna tego lasu. Biegałam krętymi szlakami. Co chwila słyszałam niegodne damy przekleństwa gdy nieznajoma potykała się o jakiś korzeń lub łapa zapadała się jej w dziurę.
Hmmm...może by zaprowadzić ją do watahy?
Biegłam w stronę legowisk. Wilczyca nadal mnie ścigała chociaż chyba traciła już ochotę. Muszę ją rozzłościć.
-Szybka czy nie
Nie złapiesz mnie...- zanuciłam znudzonym tonem. Odpowiedziało mi wściekłe warknięcie.
W końcu wpadłam do jaskini Warriora a za mną wkurzona wilczyca.

No to jak Kery? Dokończysz?
Od Kery:Pierwszy dzionek.

Kimkolwiek była ta podróba wilka nieźle się można było zabawić ganiając za nią.Jakże uwielbiam takie kulturalne pogawędki.
Wpadając do jaskini jakiegoś białego basiora ze skrzydłami wilczyca się zatrzymała a ja pobiegłam dalej i zatrzymałam się tuż przed nosem wilka.
-Siema ,nieznajomy!-wykrzyknęłam obejmując wilka łapą-Co tam?Jak tam zdrówko?
-Co?-wilk był wyraźnie zdezorientowany-My się znamy?
-Nie.A co?Nie wolno czasem przywitać nieznajomej osoby?-powiedziałam wesoło,a następnie odwróciłam się do wadery-A ty?Przedstaw się nowemu członkowi watahy!
-Co?-znowu zapytał-Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy...
-Ale podświadomie mi na to zezwoliłeś.-odparłam ironicznie przekonującym głosem-To jak się zwiecie?
-Jestem Warrior,a to Shade,nasza delta.
-Uszanowanie-powiedziałam wesoło spluwając na łapę i wyciągając ją do wadery-Miło poznać!
Ona jednak skrzywiła się i wyszła z jaskini.
-Jak to dzisiaj ciężko o towarzystwo z poczuciem humoru.-skomentowałam wycierając łapę-Czyż nie?
-Zależy dla kogo...-odparł poważnie basior.
Wyszłam z uśmiechem na pysku.Wokoło stały wilki szemrające między sobą.Były to same wilczyce i jeden basior.Na swój sposób przystojny,ale co ja tam wiem.Uśmiechnęłam się serdecznie i odezwałam się do zgromadzenia:
-Cieszy mnie to ciepłe powitanie!
Potem wskoczyłam na pierwszy lepszy dąb i ułożyłam się na nim wygodnie.


Ma ktoś coś jeszcze do dodania?

niedziela, 2 marca 2014

Głosowanie

Witajcie wilki!
Ja i moja siostra zauważyliśmy że dwie wilczyce są warte miana delty to wy zdecydujcie która to ma być!

Kery czy może Shade którą wolicie zobaczyć jako delte w naszej watasze?

Profil wilczycy Kery



Imię:Kery(czyt.keri)
Wiek:3 lata
Płeć:samica
Charakter:Wesoła,nie bierze na poważnie właściwie nikogo,wredna,okrutna,ma braki w poczuciu sumienia,jeśli kogoś zabije nie żałuje tego długo( jeśli w ogóle).Dumna,ale nie dama,często olewa stres,nie interesuje ją co inni o niej myślą,jeśli ktoś rzuci jej wyzwanie(nie ważne kto)podejmie się walki.Nie boi się nikogo i niczego,twarda. Uwielbia walkę rywalizację,muzykę i lubi magię.
Partner:Może określę to tak,,A kto ze mną wytrzyma?"
Historia:Od szczeniaka olewałam wszystkie problemy.Szlajałam się gdzie popadnie,polowałam na co popadnie,walczyłam z kim popadnie.Dopiero w wieku 3 lat natknęłam się na watahę która zgodziła się mnie przygarnąć.Nie liczę jednak na akceptację...
Rodzina:Nie mam i cieszy mnie to
Szczeniaki:Nie byłabym dobrą matką
Ranga:Marszałek
Pozycja:Omega(co nie znaczy że będę was szanować)
Żywioł:Piasek,ogień,natura
Umiejętności:Robię z moimi żywiołami co chcę,łażę po drzewach,samozapłon(kontrolowany lub w gniewie)
Właściciel: Margo5

sobota, 1 marca 2014

Profil wilczycy Tetsumi


Imię: Tetsumi
Wiek: 3 lata

Płeć:samica
Charakter:Poważna i zdyscyplinowana. Zawsze słucha wyższych od siebie pozycji nawet jeśli sądzi całkiem innaczej. Sama z siebie mało mówi, ale zawsze odpowiada na zadane pytania. Nie jest ani miła ani wredna. Lojalna i oddana watasze.Nienawidzi swojego ogona za to, że jest taki kolorowy. By chronić innych zrobi wszystko. Podczas walki jednak traci nad sobą kontrolę i wydaje się być całkiem inną wilczycą. Potrafi wtedy zabić każdego kto stanie jej na drodze. Gdy tylko zobaczy bitwę od razu się do niej pcha. Zna się też na polityce.
Partner: Według niej miłość jest zbędna.
Historia: Gdy byłam małym szczeniakiem wszyscy zauważali, że jestem o wiele silniejsza od innych oraz gdy widzę jakąś walkę wpadam w furię i się do niej przyłączam. Innym szczeniakom matki zakazywały się do mnie zbliżać. Nawet  moja rodzina się mnie bała! Chodziły pogłoski, iż jestem przeklęta lub jest we mnie demon, ale nikt nie rozumiał, że to byłam prawdziwa ja. Rodzicie porzucili mnie. Pewnego dnia gdy zobaczyłam sarnę o wiele większą ode mnie nie mogłam się powstrzymać. Po prostu rozszarpałam ją w parę sekund. Zauważył to pewien wilk który mnie przygarnął. On jako jedyny się mnie nie bał. Traktowałam go, jak ojca. Nauczył mnie panowania nad sobą...Przynajmniej tak myślałam. Nadszedł dzień w którym się pokłóciliśmy, a ja...Zabiłam go. Gdy się opanowałam jedyna ważna mi osoba leżała martwa na ziemi, a z moich łap spływała na ziemię jej krew. Nigdy sobie tego nie wybaczę...Uciekłam z tego miejsca ponieważ chciałam o tym zapomnieć. Przysięgłam sobie, że już nigdy nie będę zbliżać się do wilków, aby ich nie skrzywdzić. Po jakimś czasie spotkałam na swojej drodze bestię. Nie umiem powiedzieć dokładnie co to było jednak zaatakowała mnie. Z łatwością odparłam jej atak, ale za nim zauważyłam, że pokonałam bestię już zaatakowałam jakąś wilczyce. Opanowałam się w ostatniej chwili gdy już na nią wskoczyłam. Przeprosiłam i chciałam odejść jednak ona zatrzymała mnie i przedstawiła się jako Róża.
Rodzina: Nie pamięta jej.
Szczeniaki:Nie ma czasu na takie sprawy.
Ranga:Marszałek
Pozycja:Gamma
Żywioł: piasek, wiatr, kryształ
Umiejętności: Burza piaskowa, Tworzy kryształową zbroje lub tarcze, Wiatr pomaga jej w szybszym biegu.
Właściciel: Miriam1111

piątek, 28 lutego 2014

Od Shade: Stado jeleni podejmuje za mnie decyzje

Przechadzałam się właśnie po terenach watahy. Chadzałam sobie cudownym laskiem. Nagle znikąd pojawiło mi się przed noskiem rozdroże. Jedna ścieżynka prowadziła głębiej w las a druga w pole. Zastanawiałam się którą ścieżynką pójść. Po jakiejś chwili usłyszałam dziwne dudnienie. Ziemia zaczęła drżeć. Popatrzyłam w bok. Z lasu prosto na mnie biegło stado spłoszonych jeleni.
Już nie musiałam się zastanawiać gdzie iść. Pobiegłam w pole, byleby tylko nie zostać stratowana. Jelenie jednak uparcie biegły akurat tam gdzie ja. W końcu zauważyłam kłodę drzewa przede mną. Ukryłam się za nią. Jelenie omijały przeszkodę. Niektóre przeskakiwały tuż nad moją głową. Gdy stado przebiegło poczułam gigantyczną ulgę.
-Dokąd ten świat zmierza...- powiedziałam sama do siebie.- Jelenie podejmują za mnie decyzje...
Zawróciłam w stronę lasu...Ale lasku nie było. Byłam na jakiejś pustej przestrzeni, zupełnie sama. Tylko trawa i jakieś krzaczki. Zajęta szarżującymi jeleniami nawet nie widziałam gdzie biegnę. Zgubiłam się, a nawet nie znam terenów watahy.
Jak ja teraz wrócę?
Rozglądałam się dookoła szukając jakiejś charakterystycznej rzeczy. Przypomniałam sobie, że z mojej jaskini widać piękną górę. Zza niej zawsze wychodziło rano słońce, a więc musiała być na wschodzie. Teraz widziałam tę górę...ale słońce właśnie zachodziło na lewo od niej. Góra znajdowała się więc na północ ode mnie.
-Hmm...-zastanowiłam się.- Skoro Wataha jest na zachód od tej góry...to znaczy że muszę iść...TAM!- sama sobie pokazałam łapą kierunek na północno-zachodni.
Nie ma co zwlekać. Ruszyłam w tamtą stronę. Drogę urozmaicało mi tylko czerwone światło zachodzącego słońca.

CDN

czwartek, 27 lutego 2014

Od Róży: Nowy...znowu...

Siedziałam w spiżarni i przeliczałam zapasy gdy z lasu usłyszałam hałas.Najwyraźniej ktoś zdenerwował niedźwiedzia.Pobiegłam w tamtą stronę i miałam racje jakiś wariat bił się z miśkiem.
-No nie mogę co ty wyprawiasz!
-Ratuje sobie życie a jak myślisz?
-Poczekaj pokaże ci jak to się robi!
Skoczyłam na kark niedźwiedzia i tym samym powaliłam go na ziemie.Wilk zaczął się zbierać by zabić tego miśka.
-Co ty niby robisz?
-A jak myślisz?
-Zostaw mi tego miśka.Jasne?
-Czemu niby?
-Dałeś mu życie?
-Nie,a co?
-To jakim prawem go zabijasz?
-Masz racje.
-Choć za mną.
-Dobra-powiedział trochę zdenerwowany.
Zaprowadziłam go do Warrior'a który rozmawiał z jakąś wilczycą.Nie chciałam mu przeszkadzać więc...
-Jak się nazywasz?
-Picallo,a ty?
-Jestem Róża,a ten tam to mój brat.Nazywa się Warrior.
Kiedy skończył przedstawiłam mu wilczura a on mi wilczycę z którą rozmawiał.Właśnie dołączyła do watahy.
-Picallo może dołączysz do watahy?
-Niech ci będzie.

Ktoś chce coś dodać?

Profil wilczycy Tamany



Imię: Tamany (dla przyjaciół Tamy)
Wiek: 2 lata
Płeć: samica
Charakter: Zabawna i urocza wilczyca. Jest oddaną przyjaciółką i wierną wilczycą. Kocha towarzystwo przyrody i zwierząt. Umie się dogadać z każdym. Romantyczka. Lubi pocieszać innych
Partner: Jest zakochana w Warriorze...ale sądzi że nie ma szans
Historia: Uratowała się przed kataklizmem gdy miała rok. Przetrwała tylko garstka jej watahy. Wszyscy się rozdzielili z powodu częstych kłótni. Dorastała sama. Kiedyś spotkała nad jeziorem Warriora. Ten zaprosił ją do watahy.
Rodzina: Siostra Zecora. Liczy że kiedyś ją odnajdzie.
Szczeniaki: Brak
Ranga: Starszy mag (liczy że kiedyś zostanie Szamanem)
Pozycja: Omega
Żywioł: woda, wiatr, kryształ
Umiejętności: umie gadać ze zwierzętami, tworzy różne iluzje, umie wyczuć jak czuje się siedzący obok niej wilk lub inne zwierze
Właściciel: Hano-werka-123
Od Shade: Wataha...?

Skłoniłam się żartobliwie.
-No to witam szanownego alfę. Mam coś zrobić?
Warrior popatrzył na mnie pytająco.
-No jakieś wyzwanie!- wyjaśniłam.- Żeby dowieść że się nadaję. No to co mam zrobić? Walczyć z trollem? A może z chimerą?
Wilk zaśmiał się.
-Nic nie musisz robić. Pozostaje jednak kwestia jaką będziesz mieć rangę. Co umiesz robić najlepiej?
Zastanowiłam się.
-Chyba ładnie śpiewam- odparłam po chwili.- Można tu zostać śpiewakiem?
-Pewnie- zgodził się Warrior.

Warrior, coś dodasz?

Profil wilka Picallo



Imię: Picallo
Wiek: 3 lata
Płeć: samiec
Charakter: To zabawny i pomysłowy basior. Uwielbia dobrą zabawę i towarzystwo innych wilków. Jest romantykiem ale nie podrywa wilczyc. Często determinacja przewyższa zdrowy rozsądek. Ogólnie jest lojalny i oddany ale czasami miewa buntowniczy nastrój.
Partner: Czeka aż jakaś wilczyca zrobi pierwszy krok (szuka odważnej i śmiałej partnerki)
Historia: Nic niezwykłego. Uratował się od bycia alfą w poprzedniej watasze. Wielu to ciekawi ale nie jego. Wolał być wolny od trosk takiego rozmiaru. Trafił tu niedługo potem. Miał nieszczęście walczyć z dorosłym niedźwiedziem. Róża usłyszała hałas i go znalazła.
Rodzina: Nie tęskni za nią
Szczeniaki: brak
Ranga: Obrońca
Pozycja: Omega
Żywioł: Ogień, magma
Umiejętności: Może roztopić wszystko, umie rozgrzać swoją skórę dzięki czemu może oparzyć przeciwnika, gdy się mocno skupi potrafi zionąć ogniem, jest odporny na ciepło i ogień
Właściciel: itita

środa, 26 lutego 2014

Od Warrior'a: Pierwszy wilk

Siedziałem w mojej jaskini gdy nagle wtargnęła do niej moja siostra,w sumienie dziwiłoby mnie to gdby nie to że przyprowadziła ze sobą wilczycę...
-Bienvenido lobo*-Powitałem ją.
-Witaj-odpowiedziała mi wilczyca.
-Co cię do nas sprowadza?-zapytałem.
-Nie wiele-powiedziała.
-Więc może dołączysz do naszej watahy?-ponownie zapytałem wilczyce.
-No nie wiem...-odpowiedziała z nie pewnością.
-Tu każdy jest mile widziany-powiedziałem.
-W takim razie tak-powiedziała pewniej.
-Jak się nazywasz?-zapytała Róża.
-Jestem Shade.A wy?-spytała.
-Ja jestem Róża,a to mój brat Warrior-przedstawiła nas moja siostra.

Shade chcesz coś dodać?

*Bienvenido lobo-Z Hiszpańskiego "Witaj wilku"


Profil wilczycy Shade



Imię: Shade
Wiek: 2 lata
Płeć: samica
Charakter: Jest zabawna i pomysłowa. Uwielbia towarzystwo innych wilków. Czasem przez swoją wścibskość potrafi doprowadzić do szału. Jeśli coś ją zaciekawi, nie odpuści dopóki nie rozwieje swoich wątpliwości. To optymistka choć miewa smutne rozmyślania częściej niż zwykle. Gdy ktoś ją uraża ukrywa obrazę pod ironicznym uśmiechem i ignoruje tępaka. To wierna i oddana wilczyca. Wydaje się być raczej wylewna niż skryta ale jest na odwrót. Rzadko wpada w złość (prędzej to ktoś nie wytrzyma próbując ją sprowokować). Woli używać sprytu niż siły. Uwielbia gadać i często trajkota jak nienormalna dopóki ktoś jej nie upomni.
Partner: Większość basiorów traktuje ją niepoważnie, więc zniechęciła się do chłopców
Historia: Jej całe dzieciństwo zajmowały samotne zabawy z wyimaginowanymi przyjaciółmi. Rodzice martwili się o jej psychikę (częściowo mieli rację) i starali się przekonać wilczycę do poznawania innych wilków. Odnieśli pyrrusowe zwycięstwo. Owszem, Shade zaczęła gadać z innymi i rodzice sądzili że szybko znajdzie PRAWDZIWYCH znajomych. Ale rówieśnicy wilczycy szybko zniechęcili się do "tej dziwaczki". Inność Shade niektórych po prostu przerażała. Więc gdy wilczyca miała rok uciekła z domu i przez kilka miesięcy włóczyła się po świecie. Dotarła tu w swoje drugie urodziny.
Rodzina: Po co sobie strzępić język?
Szczeniaki: Brak i raczej nie widzi siebie w roli matki
Ranga: Śpiewak
Pozycja: Delta
Żywioł: Woda, wiatr
Umiejętności: Wywołuje na krótki czas deszcz, całkiem dobrze włada wiatrem i wodą, rozumie każdy język i potrafi każdym mówić i pisać
Właściciel: Tola 1 0 2

wtorek, 25 lutego 2014

Profil wilczycy Róży


Imię:Róża
Wiek:3 lata
Płeć:samica
Charakter:Raczej dobra, uparta, spokojna, uczynna, poważna(zwykle), do każdego podchodzi inaczej, trudno zdobyć jej
szacunek, nie jest złośliwa, rzadko jest romantyczką.
Partner: szuka
Historia:Brat,alfa no i chyba wszystko jasne.
Rodzina: Brat Warrior
Szczeniaki: Brak
Ranga:Dowódca łowców
Żywioł: Wszystkie
Umiejętności: Serio mam wszystkie żywioły i mam to pisać.
Właściciel: wilczyca2678

Profil wilka Warrior'a


Imię:Warrior
Wiek:3 lata
Płeć:samiec
Charakter: Przyjazny(na ogół),poważny,umie się dogadać,nie łatwo ulega,chętnie pomaga siostrze,Nie gardzi nikim nawet wrogiem,zawsze myśli o dobrze watahy,zabawny,czasami romantyk.
Partner: szuka
Historia: Założył watahę.
Rodzina: Siostra Róża.
Szczeniaki: brak
Ranga: Generał
Pozycja: Alfa
Żywioł: Wszystkie
Umiejętności: Wszystkie żywioły...Rozpisał bym się bardziej niż w opowiadaniu.
Właściciel: Szaman240