Od Kery:Pierwszy dzionek.
Kimkolwiek była ta podróba wilka nieźle się można było zabawić ganiając za nią.Jakże uwielbiam takie kulturalne pogawędki.
Wpadając do jaskini jakiegoś białego basiora ze skrzydłami wilczyca się zatrzymała a ja pobiegłam dalej i zatrzymałam się tuż przed nosem wilka.
-Siema ,nieznajomy!-wykrzyknęłam obejmując wilka łapą-Co tam?Jak tam zdrówko?
-Co?-wilk był wyraźnie zdezorientowany-My się znamy?
-Nie.A co?Nie wolno czasem przywitać nieznajomej osoby?-powiedziałam wesoło,a następnie odwróciłam się do wadery-A ty?Przedstaw się nowemu członkowi watahy!
-Co?-znowu zapytał-Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy...
-Ale podświadomie mi na to zezwoliłeś.-odparłam ironicznie przekonującym głosem-To jak się zwiecie?
-Jestem Warrior,a to Shade,nasza delta.
-Uszanowanie-powiedziałam wesoło spluwając na łapę i wyciągając ją do wadery-Miło poznać!
Ona jednak skrzywiła się i wyszła z jaskini.
-Jak to dzisiaj ciężko o towarzystwo z poczuciem humoru.-skomentowałam wycierając łapę-Czyż nie?
-Zależy dla kogo...-odparł poważnie basior.
Wyszłam z uśmiechem na pysku.Wokoło stały wilki szemrające między sobą.Były to same wilczyce i jeden basior.Na swój sposób przystojny,ale co ja tam wiem.Uśmiechnęłam się serdecznie i odezwałam się do zgromadzenia:
-Cieszy mnie to ciepłe powitanie!
Potem wskoczyłam na pierwszy lepszy dąb i ułożyłam się na nim wygodnie.
Ma ktoś coś jeszcze do dodania?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz