sobota, 8 marca 2014

Od Tetsumi: Warta

Stałam na warcie. Co jak co, ale rozkazy wypełniać umiem. Stałam więc spięta i patrolowałam wzrokiem teren. Tajemnicza mgła opadała, jednak dalej mogłam dostrzec tylko mały obszar nas otaczający.  Na razie było spokojnie. Nie odczuwałam potrzeby snu. Objęcie przeze mnie wart w tej chwili to mój obowiązek, a w moim przypadku potrzeba wykonania rozkazu przewyższa wszystkie inne. Moja warta minęła spokojnie...Tak właściwie po co budzić Kery? Przecież dam radę sama! Nie czuję jeszcze zmęczenia więc...Tak! Jak to mówi przysłowie ,,Chcesz coś zrobić dobrze to zrób to sama"  czy jakoś tak. Zaraz...Postawa! Sztywna postawa, jak to się stało, że na chwilę się rozluźniłam? Coś mogło wtedy zaatakować! Stałam tak jeszcze, aż do świtu. ,
-Noc była spokojna...Zbyt spokojna.-zaczęłam mamrotać pod nosem. Czułam jakby było w tym wszystkich coś podejrzanego.-Może by zagłębić się w ten las...Nie! Nie mogę dać za wygrane ciekawości! Mam stać na warcie i...-nagłe moje oczy zaczęły się zamykać. Od razu jednak je otwarłam.-Czy ja...Jestem zmęczona? Tylko po jednej nocy? Co się ze mną dzieje? Muszę po prostu wykończyć się treningiem gdy wrócimy do watahy. To znaczy...Jeśli wrócimy.-powiedziałam sama do siebie. Po chwili wstała Kery.
-Stałaś na warcie całą noc?-zaczęła pytać.
-Tak.-odpowiedziałam, jak zawsze moim bez uczuciowym głosem. Nagle coś poczułam...Chęć walki. -Coś ogromnego jest blisko-powiedziałam cicho.
-Co tam mamroczesz?-spytała ponownie. Co zrobi gdy pozna prawdziwą mnie? Atak na nią mogła odebrać jako zwykłe zdenerwowanie bo jest członkiem watahy i moja świadomość podpowiadała mi, że nie mogę nic zrobić...Ale jeśli ponownie spotkamy bestie nie dam rady się opanować.
,,Chcę walczyć"-usłyszałam głos w mojej głowie. Zacisnęłam łapę.
,,Nie mogę tego teraz zrobić"-powtarzałam wciąż w myślach. Nagle usłyszałyśmy dziwnym dźwięk. I ja i Kery wiedziałyśmy co to oznacza.

Kery?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz