niedziela, 9 marca 2014

od Kery:To...coś

Obie stanęłyśmy sztywno nasłuchując.Przez chwilę ''słyszałam,, tylko ciszę.Potem powietrze ponownie przeszył tamten wrzask.Poczułam jak sierść na karku mi się jeży.Odruchowo pochyliłam się i nieco rozszerzyłam łapy by nabrać bardziej stabilnej postawy.Tetsumi stała jednak wyprostowana.Podeszłam do niej powoli i spojrzałam jej w oczy.Tęczówki były teraz jak małe wysepki na morzach białek.Wpatrywała się w niebo.Szturchnęłam ją.Potrząsnęła głową, po czym wyjrzała z jaskini.Powoli się do niej zbliżyłam.
Łopot skrzydeł był co raz głośniejszy.Bez zbędnej zwłoki pomknęłam przed siebie nie sprawdzając nawet czy Tetsumi mi towarzyszy.Nie że się bałam.Po prostu staram się przeżyć choć szczerze mówiąc jestem potwornie ciekawa tego stwora.
Wskoczyłam na gałąź jednego z drzew i skacząc na kolejne co raz to wyżej położone wyskoczyłam na chwile ponad korony.Przez ten moment nie zdążyłam jednak niczego zobaczyć.Gdy dotarłam na polanę z tym dziwnym drzewem ziemia się pode mną zatrzęsła.Tetsumi stała za mną i rozglądała się dookoła.
Wtedy ni z tego ni z owego spory kawał ziemi na którym stałyśmy wystrzelił do góry.Nie unosił się rzecz jasna w powietrzu bo sprawdzałam.
Naglę z nieba spadło cielsko jakiegoś stwora.Bardzo cudacznego stwora...Był ciemno szary,pokryty (jak sądzę)śliską i wilgotną skórą,pozbawiony oczu,wielkości ....em...no może nieco większy od jabłoni.Pysk był taki jak walec(chodzi o figurę geometryczną),ale nie idealnie prosty,a za to pomarszczony i pozbawiony oczu.Uszy były jak u nietoperza,a z miejsca na którym ja mam nos sterczały sumie wąsiki.Były też małe otwory,które robiły chyba za nozdrza.Pysk był nie taki jak u wilka tylko taki...no...chyba można to sobie wyobrazić sądząc po krztałcie pyska.
Wrzask jak u jakiegoś olbrzymiego ptaka rozległ się dookoła,a otwarta paszcza ukazała kilka rzędów ostrych trójkątnych zębów,co więcej dziąsła tak jakby się obracały po ściankach pyska.
Warknęłam głośno.
-To raczej ci nie pomorze-mruknęła.
-Wolę warczeć  niźli siedzieć cicho kiedy ktoś pluje mi w pysk-sparowałam ocierając ramię z paru większych kropel.
Stworek podszedł bliżej na swoich dwóch masywnych i nieproporcjonalnie długich nogach co parę kroków podpierając się ogromnymi skrzydłami robiącymi za przednie kończyny.Znowu wrzasną.
-A bujaj się!-rzuciłam spoglądając na wroga z pogardą i pewnością siebie.
Stwór przez chwilę się nie ruszał jakby zrozumiał,ale po chwili znów wrzasną i rzucił się ku nam otwierając szeroko paszczę.Uskoczyłyśmy na dwie strony.Tetsumi warknęła gniewnie i skoczyła do gardła potworkowi.Ten jednak uskoczył,a ona wylądowała w miarę stabilnie.
-Szajbuska...-mruknęłam pod nosem.
Nawet jeśli to usłyszała to zignorowała mnie.Utworzyła tylko kryształową tarczę i natarła na stwora.
-Powodzenia życzę-powiedziałam cicho i sucho.
Potwór opuścił głowę i zmiażdżył kryształ w pysku.W waderze zaszła naglę jakaś zmiana...Dopiero teraz to spostrzegłam...Wcześniej była chyba bardziej opanowana,ale co miała robić stać bezczynnie?
Ja nie mieszałam się na razie w walkę.Chciałam,ale coś mnie powstrzymywało.Nie wiem co...jakieś złe przeczucie.Po kilku nieudanych atakach Tetsumi warknęła głośno i....tak jakby...zdziczale?(nie wiem jak inaczej to opisać)Dość tego...pomyślałam i podkradłam się za ,,plecy'' potwora.Skoczyłam na niego i wgryzłam mu się w ramię skrzydła.Ten wrzasną i zaczą się miotać.Zeskoczyłam więc.
Obejrzałam się na Tetsumi.O nie...

Tetsumi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz