Od Shade: Wkurzanie wkurzającej wilczycy.
Udało mi się w końcu dotrzeć do terenów watahy. Ten las już znałam. Droga była nudna aż do pewnego momentu...
Niespodziewanie zderzyłam się w biegu z jakąś wilczycą. Nie należała do mojej watahy.
-Patrz jak leziesz!- warknęła pokazując zęby.
-Po pierwsze- odparłam- nie mówi się "leziesz" tylko "idziesz", a po drugie masz wielkie braki w kulturze osobistej.
-Nie pouczaj mnie- burknęła ostrzegawczo nieznajoma.
-Bo co?- zapytałam ironicznie.- Pobijesz mnie?
Wilczyca znowu warknęła i skoczyła na mnie. Ja jednak zrobiłam unik i nieznajoma zaryła nosem w ziemię.
-I jak?- spytałam.- Smakuje ci glina?
Wadera znowu na mnie skoczyła. Efekt był podobny tylko że tym razem wpadła w krzaki.
-Oj oj- pokręciłam głową z niezadowoleniem.-Inteligencja chyba nie jest twoją mocną stroną, co?
Tym razem chyba przesadziłam.
Wilczyca zerwała się z miejsca i pobiegła na mnie. Ale mam pewną przewagę. Ja jestem u siebie, ona nie zna tego lasu. Biegałam krętymi szlakami. Co chwila słyszałam niegodne damy przekleństwa gdy nieznajoma potykała się o jakiś korzeń lub łapa zapadała się jej w dziurę.
Hmmm...może by zaprowadzić ją do watahy?
Biegłam w stronę legowisk. Wilczyca nadal mnie ścigała chociaż chyba traciła już ochotę. Muszę ją rozzłościć.
-Szybka czy nie
Nie złapiesz mnie...- zanuciłam znudzonym tonem. Odpowiedziało mi wściekłe warknięcie.
W końcu wpadłam do jaskini Warriora a za mną wkurzona wilczyca.
No to jak Kery? Dokończysz?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz