wtorek, 4 marca 2014

Od Tamany: Pomoc Róży

Byłam zdenerwowana. Trzęsły mi się łapy i szybko oddychałam. Róża przewróciła oczami.
-Nie przejmuj się! To przecież mój brat. Czekaj...- zatrzymała mnie i przygładziła łapą parę moich niesfornych kosmków.
Poszłyśmy dalej. W końcu trafiłyśmy na Warriora. Gadał z Picallem.
-To twoja szansa!- ucieszyła się Róża.
-Czekaj, ja...- nie dokończyłam bo Róża popchnęła mnie i wpadłam na Warriora. Prawie stykaliśmy się nosami.
-Och...cześć Warrior- wydusiłam.
-To ja może nie będę wam przeszkadzał- powiedział figlarsko Picallo i poszedł sobie.
Zawstydzona cofnęłam się.
-Coś się stało?- spytał pogodnie Warrior.
-Nie nic, tylko...- nie miałam pojęcia jak z nim gadać.
Nagle zauważyłam, że w krzakach za plecami Warriora Róża dawała mi jakieś niezrozumiałe znaki łapami. Warrior chyba zauważył gdzie się gapie i obejrzał się. Róża w ostatniej chwili dała nurka w krzaki.
-Coś się chowa w krzakach?- spytał zaniepokojony.
-Nie!- powiedziałam troszkę za głośno i poprawiłam się:- To znaczy...wydawało mi się że widzę tam całkiem ładną sarnę ale chyba mi się przywidziało.
Uśmiechnęłam się zakłopotana. Z ruchów pyska Róży (nadal ukrywającej się za plecami Warriora) wyczytałam znane mi zdanie: "Ogarnij się dziewczyno!"

Dokończysz Warrior? A może Róża coś chce dodać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz