Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kery. Pokaż wszystkie posty

środa, 12 marca 2014

od Kery:

Padła mi na ziemię przed nosem.Wypuściłam głośno powietrze i spojrzałam na martwego stwora.Trup i nic więcej...pomyślałam.Naglę ziemia opuściła się w dół na swoje miejsce,a stwór rozpłyną się w...mgłę?To w co zamienił się potworek poleciało w stronę gałęzi drzewa.
Znów spojrzałam na Tetsumi i westchnęłam głośno:
-No to trzeba posprzątać...
Zarzuciłam sobie waderę na kark i ruszyłam w stronę z, której przyszłyśmy.Z nieprzytomną wilczycą za bagaż powędrowałam przed siebie nawigując się zniszczonymi przez siebie roślinami.
Po paru godzinach marszu Tetsumi zaczęła mi ciążyć.Odłożyłam ją więc na chwilę i wskoczyłam na drzewo.Rozejrzałam się dookoła.Tym razem widziałam tamtą górę nie pamiętałam jej położenia wględem jaskiń,ale przynajmniej wiedziałam,że całkiem nie zboczyłam z kursu.
Zeskoczyłam i dopiero wtedy ogarnęłam towarzyszącą mi gammę.Na starcie chciałam się oddalić od tamtej polany.Teraz otarłam wilczycy zalany krwią pysk.Właściwie to go skrobałam bo krew zdążyła zaschnąć.Nie dokończyłam jednak roboty bo nie było to aż tak istotne.Sprawdziłam jeszcze czy sobie czegoś nie złamała po czym ruszyłam w dalszą drogę.
Słońce już zachodziło i robiło się nieco chłodniej...Nie żeby mi to przeszkadzało...
Otoczyłam mały kawałek ziemi kamieniami i piachem by nie zająć lasu ogniem i rozpaliłam ognisko.Waderę położyłam po przeciwnej stronie ognia i położyłam się.Ułożyłam głowę na glebie wpatrując się w płomienie.
Mijały godziny...Robiłam już różne rzeczy by zabić czas...droczyłam się z przechodzącym obok jeżem,gryzłam patyk,bawiłam się ślimakiem i wierciłam się.
Myślałam już,że skonam z nudów,aż w końcu usłyszałam ciche kichnięcie.Odwróciłam się w stronę Tetsumi.Wilczyca powoli usiadła po czym rozejrzała się.W końcu jej wzrok powędrował w moją stronę i zatrzymał się.Przez chwile panowała cisza którą przerwałam bu rozluźnić nieco atmosferę:
-No księżniczko.Dobrze ,że wstałaś bo już miałam księcia szukać.-nie był to jednak wesoły ton bo domyślałam się iż to nienajlepszy moment na moje żarciki.No przynajmniej dla niej...

Tetsumi?Co teraz?(sory za długość)




niedziela, 9 marca 2014

od Kery:To...coś

Obie stanęłyśmy sztywno nasłuchując.Przez chwilę ''słyszałam,, tylko ciszę.Potem powietrze ponownie przeszył tamten wrzask.Poczułam jak sierść na karku mi się jeży.Odruchowo pochyliłam się i nieco rozszerzyłam łapy by nabrać bardziej stabilnej postawy.Tetsumi stała jednak wyprostowana.Podeszłam do niej powoli i spojrzałam jej w oczy.Tęczówki były teraz jak małe wysepki na morzach białek.Wpatrywała się w niebo.Szturchnęłam ją.Potrząsnęła głową, po czym wyjrzała z jaskini.Powoli się do niej zbliżyłam.
Łopot skrzydeł był co raz głośniejszy.Bez zbędnej zwłoki pomknęłam przed siebie nie sprawdzając nawet czy Tetsumi mi towarzyszy.Nie że się bałam.Po prostu staram się przeżyć choć szczerze mówiąc jestem potwornie ciekawa tego stwora.
Wskoczyłam na gałąź jednego z drzew i skacząc na kolejne co raz to wyżej położone wyskoczyłam na chwile ponad korony.Przez ten moment nie zdążyłam jednak niczego zobaczyć.Gdy dotarłam na polanę z tym dziwnym drzewem ziemia się pode mną zatrzęsła.Tetsumi stała za mną i rozglądała się dookoła.
Wtedy ni z tego ni z owego spory kawał ziemi na którym stałyśmy wystrzelił do góry.Nie unosił się rzecz jasna w powietrzu bo sprawdzałam.
Naglę z nieba spadło cielsko jakiegoś stwora.Bardzo cudacznego stwora...Był ciemno szary,pokryty (jak sądzę)śliską i wilgotną skórą,pozbawiony oczu,wielkości ....em...no może nieco większy od jabłoni.Pysk był taki jak walec(chodzi o figurę geometryczną),ale nie idealnie prosty,a za to pomarszczony i pozbawiony oczu.Uszy były jak u nietoperza,a z miejsca na którym ja mam nos sterczały sumie wąsiki.Były też małe otwory,które robiły chyba za nozdrza.Pysk był nie taki jak u wilka tylko taki...no...chyba można to sobie wyobrazić sądząc po krztałcie pyska.
Wrzask jak u jakiegoś olbrzymiego ptaka rozległ się dookoła,a otwarta paszcza ukazała kilka rzędów ostrych trójkątnych zębów,co więcej dziąsła tak jakby się obracały po ściankach pyska.
Warknęłam głośno.
-To raczej ci nie pomorze-mruknęła.
-Wolę warczeć  niźli siedzieć cicho kiedy ktoś pluje mi w pysk-sparowałam ocierając ramię z paru większych kropel.
Stworek podszedł bliżej na swoich dwóch masywnych i nieproporcjonalnie długich nogach co parę kroków podpierając się ogromnymi skrzydłami robiącymi za przednie kończyny.Znowu wrzasną.
-A bujaj się!-rzuciłam spoglądając na wroga z pogardą i pewnością siebie.
Stwór przez chwilę się nie ruszał jakby zrozumiał,ale po chwili znów wrzasną i rzucił się ku nam otwierając szeroko paszczę.Uskoczyłyśmy na dwie strony.Tetsumi warknęła gniewnie i skoczyła do gardła potworkowi.Ten jednak uskoczył,a ona wylądowała w miarę stabilnie.
-Szajbuska...-mruknęłam pod nosem.
Nawet jeśli to usłyszała to zignorowała mnie.Utworzyła tylko kryształową tarczę i natarła na stwora.
-Powodzenia życzę-powiedziałam cicho i sucho.
Potwór opuścił głowę i zmiażdżył kryształ w pysku.W waderze zaszła naglę jakaś zmiana...Dopiero teraz to spostrzegłam...Wcześniej była chyba bardziej opanowana,ale co miała robić stać bezczynnie?
Ja nie mieszałam się na razie w walkę.Chciałam,ale coś mnie powstrzymywało.Nie wiem co...jakieś złe przeczucie.Po kilku nieudanych atakach Tetsumi warknęła głośno i....tak jakby...zdziczale?(nie wiem jak inaczej to opisać)Dość tego...pomyślałam i podkradłam się za ,,plecy'' potwora.Skoczyłam na niego i wgryzłam mu się w ramię skrzydła.Ten wrzasną i zaczą się miotać.Zeskoczyłam więc.
Obejrzałam się na Tetsumi.O nie...

Tetsumi?

piątek, 7 marca 2014

od Kery:No nie powiem...ciekawe...

-Tak, tak. Będzie jeszcze zabawniej gdy coś nas pożre prawda? Jak chcesz wrócić?-spytała.
Rozejrzałam się po czym wskoczyłam na najbliższe drzewo.Z tego co pamiętałam to gdy biegłam za Shade widać było jakąś górę...Teraz natomiast jej nie widziałam Przecież nie mogłyśmy się aż tak oddalić...pomyślałam.Wokół była gęsta mgła ,a gdy zaczęłyśmy te przepychankę było słoneczne południe.
Zeskoczyłam z drzewa.
-I jak?
-Kiepsko...Nic nie widać.Wszędzie mgła,ani śladu czegoś charakterystycznego.
Wskazała mi tylko łapą na polanę nieopodal.
Wyszłyśmy z lasu i rozejrzałyśmy wokół.Na środku stało wielkie drzewo.Coś w rodzaju dębu.Olbrzymie...Co więcej pomiędzy jego gałęziami krążyła taka jakby szara mgła.
-Na pewno nie było go tu wcześniej-wymamrotałam wpatrując się w gruby konar-Zanim spotkałam Shade wielokrotnie byłam w okolicach waszej watahy i na jej terenach ,ale nigdy go nie widziałam...
Rozejrzałam się i spostrzegłam że mgła nad lasem zrobiła się szarawa i jeszcze bardziej gęsta.Podeszłam powoli do drzewa.Wyciągnęłam łapę ku pniu i..i..Nie wiem co właściwie się stało na ułamek sekundy zapomniałam kim jestem.Warknęłam głośno odskakując.W tej krótkiej chwili podczas której to się stało miałam wrażenie że odczuwam cudzą świadomość.Odwróciłam się do Tetsumi,stała nieruchomo i patrząc w niebo.Mgła otoczyła już całą polanę.Układała się jakoś dziwnie...Środek polany i obszar wokół był przejrzysty.Podeszłam do wadery.
-Co jest?
Wskazała mi tylko na cień poruszający się gdzieś wysoko nad chmurami.Było to najwyraźniej jakieś duże latające zwierze.Powoli zniżające lot.Tetsumi ostrożnie poruszyła łapą stawiając ją parę centymetrów w bok.Natychmiast rozległ się gardłowy ,nieco bulgoczący wrzask oraz hałas łopoczących skrzydeł.Spojrzałam w górę.Coś mokrego skapnęło mi na kark,ale nie zdążyłam sprawdzić co bo wilczyca szturchnęła  mnie.Popędziłyśmy w stronę przeciwną do tej którą przybyłyśmy.Wbiegłyśmy do lasu.Usłyszałam łopot skrzydeł tuż nad nami.Przyśpieszyłam wyprzedzając nieco Tetsumi i nakazałam drzewom nad nami osłonić szczelnie gałęziami ścieżkę.Potem wadera zrównała się ze mną i jednocześnie ostro skręciłyśmy w lewo.Ukryłyśmy w zaroślach i wstrzymałyśmy oddech.
Jeszcze przez chwilę słyszałam hałasy i wściekłe wrzaski aż ścichły.Powoli zaczęły się oddalać ,a my pozwoliłyśmy sobie na zaczerpnięcie powietrza.Po chwili dyszenia odezwałam się szeptem:
-Tetsumi?
-Tak?
-Możesz zdjąć mi to lepkie coś z karku?
Wilczyca zerwała liść paproci obok i zgarnęła mi to,,coś'' i pokazała.
-To ślina?-spytałam po chwili.
Wzruszyła ramionami.
-Nie jestem pewna...Cyba raczej śluz...
-Taki jak u ślimaka lub żaby?
-Tak,ale ma inna konsystencję.
Wyrzuciła liść ze śluzem i wyruszyłyśmy na poszukiwanie lepszego schronienia.Na szczęście udało nam się znaleźć jakąś jaskinię.Chyba niedźwiedzią,ale lokatora nie było.
Powoli robiło się ciemno.Umówiłyśmy się,że dla bezpieczeństwa będziemy zmieniać się co parę godzin.Pierwszą wartę wzięła Tetsumi.

Dopiszesz coś?

poniedziałek, 3 marca 2014

Od Kery:Pierwszy dzionek.

Kimkolwiek była ta podróba wilka nieźle się można było zabawić ganiając za nią.Jakże uwielbiam takie kulturalne pogawędki.
Wpadając do jaskini jakiegoś białego basiora ze skrzydłami wilczyca się zatrzymała a ja pobiegłam dalej i zatrzymałam się tuż przed nosem wilka.
-Siema ,nieznajomy!-wykrzyknęłam obejmując wilka łapą-Co tam?Jak tam zdrówko?
-Co?-wilk był wyraźnie zdezorientowany-My się znamy?
-Nie.A co?Nie wolno czasem przywitać nieznajomej osoby?-powiedziałam wesoło,a następnie odwróciłam się do wadery-A ty?Przedstaw się nowemu członkowi watahy!
-Co?-znowu zapytał-Jeszcze o tym nie rozmawialiśmy...
-Ale podświadomie mi na to zezwoliłeś.-odparłam ironicznie przekonującym głosem-To jak się zwiecie?
-Jestem Warrior,a to Shade,nasza delta.
-Uszanowanie-powiedziałam wesoło spluwając na łapę i wyciągając ją do wadery-Miło poznać!
Ona jednak skrzywiła się i wyszła z jaskini.
-Jak to dzisiaj ciężko o towarzystwo z poczuciem humoru.-skomentowałam wycierając łapę-Czyż nie?
-Zależy dla kogo...-odparł poważnie basior.
Wyszłam z uśmiechem na pysku.Wokoło stały wilki szemrające między sobą.Były to same wilczyce i jeden basior.Na swój sposób przystojny,ale co ja tam wiem.Uśmiechnęłam się serdecznie i odezwałam się do zgromadzenia:
-Cieszy mnie to ciepłe powitanie!
Potem wskoczyłam na pierwszy lepszy dąb i ułożyłam się na nim wygodnie.


Ma ktoś coś jeszcze do dodania?

niedziela, 2 marca 2014

Profil wilczycy Kery



Imię:Kery(czyt.keri)
Wiek:3 lata
Płeć:samica
Charakter:Wesoła,nie bierze na poważnie właściwie nikogo,wredna,okrutna,ma braki w poczuciu sumienia,jeśli kogoś zabije nie żałuje tego długo( jeśli w ogóle).Dumna,ale nie dama,często olewa stres,nie interesuje ją co inni o niej myślą,jeśli ktoś rzuci jej wyzwanie(nie ważne kto)podejmie się walki.Nie boi się nikogo i niczego,twarda. Uwielbia walkę rywalizację,muzykę i lubi magię.
Partner:Może określę to tak,,A kto ze mną wytrzyma?"
Historia:Od szczeniaka olewałam wszystkie problemy.Szlajałam się gdzie popadnie,polowałam na co popadnie,walczyłam z kim popadnie.Dopiero w wieku 3 lat natknęłam się na watahę która zgodziła się mnie przygarnąć.Nie liczę jednak na akceptację...
Rodzina:Nie mam i cieszy mnie to
Szczeniaki:Nie byłabym dobrą matką
Ranga:Marszałek
Pozycja:Omega(co nie znaczy że będę was szanować)
Żywioł:Piasek,ogień,natura
Umiejętności:Robię z moimi żywiołami co chcę,łażę po drzewach,samozapłon(kontrolowany lub w gniewie)
Właściciel: Margo5