czwartek, 27 lutego 2014

Od Róży: Nowy...znowu...

Siedziałam w spiżarni i przeliczałam zapasy gdy z lasu usłyszałam hałas.Najwyraźniej ktoś zdenerwował niedźwiedzia.Pobiegłam w tamtą stronę i miałam racje jakiś wariat bił się z miśkiem.
-No nie mogę co ty wyprawiasz!
-Ratuje sobie życie a jak myślisz?
-Poczekaj pokaże ci jak to się robi!
Skoczyłam na kark niedźwiedzia i tym samym powaliłam go na ziemie.Wilk zaczął się zbierać by zabić tego miśka.
-Co ty niby robisz?
-A jak myślisz?
-Zostaw mi tego miśka.Jasne?
-Czemu niby?
-Dałeś mu życie?
-Nie,a co?
-To jakim prawem go zabijasz?
-Masz racje.
-Choć za mną.
-Dobra-powiedział trochę zdenerwowany.
Zaprowadziłam go do Warrior'a który rozmawiał z jakąś wilczycą.Nie chciałam mu przeszkadzać więc...
-Jak się nazywasz?
-Picallo,a ty?
-Jestem Róża,a ten tam to mój brat.Nazywa się Warrior.
Kiedy skończył przedstawiłam mu wilczura a on mi wilczycę z którą rozmawiał.Właśnie dołączyła do watahy.
-Picallo może dołączysz do watahy?
-Niech ci będzie.

Ktoś chce coś dodać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz